Data publikacji: 12.02.2026
Kategorie:
Wiceprezydent Łukasz Kadłubowski w rozmowie z naszym reportem odniósł się do licznych uwag mieszkańców, które pojawiają się w mediach społecznościowych w związku z zapowiedzianymi zmianami w działaniu biletów kupionych w aplikacji. Dyskusja dotyczy nowego systemu weryfikacji, który zacznie obowiązywać od 1 kwietnia.
- Wielokrotnie od naszych kontrolerów otrzymywaliśmy sygnały, że jeśli chodzi o bilety mobilne, dochodzi do sytuacji spornych w zakresie momentu, kiedy te bilety zostały aktywowane. Dlatego też podjęliśmy decyzję, że od 1 kwietnia wprowadzamy nowy sposób kasowania tych biletów mobilnych - albo przez kod QR, albo, co będzie zdecydowanie łatwiejsze, przez wpisanie numeru bocznego autobusu. Te autobusy zostaną wyposażone w naklejki informujące o tym numerze. Takie rozwiązania funkcjonują już w wielu miastach, nie tylko w Polsce, ale też na zachodzie i się sprawdzają. Wiem, że wiele krytycznych głosów się pojawiło, aczkolwiek uważam, że wraz z płynnym wejściem tych nowych zasad i nauczeniem się funkcjonowania, nie będą one aż tak trudne.
Internauci zwracali uwagę na problem z obsługą e-biletu w przepełnionych pojazdach komunikacji miejskiej. Prezydent odnosił się do wielu z nich, w tym do tego wyrażonego przez Adama Kościelaka z partii Razem, formacji znajdującej się poza radą miasta.
- Myślę, że wielu z nas bywało już w miastach, w których to działa, choćby w Warszawie, i widzi, jak to wygląda. W Warszawie to jest naprawdę gimnastyka i można skończyć z zablokowanym biletem na kilka minut tylko dlatego, że zeskanuje się zły kod QR, bo tam są czasem obok siebie. Tutaj cieszę się, że przynajmniej będzie ten numer taboru, no ale to dalej jest utrudnienie dla mieszkańców de facto tylko po to, żeby dosyć niszowe zjawisko wyeliminować, kiedy tak naprawdę i tak cwaniacy znajdą sposób, żeby być cwaniakami. Zwykli ludzie będą musieli wchodzić, szukać tego numeru taboru, przepychać się, jeśli będzie tłok. To nie jest dobra rzecz dla mieszkańców Szczecina, jeżeli tak to ma wyglądać. Prawda jest też taka, że w Warszawie choćby są bilety jednorazowe na jeden przejazd, gdzie nawet jeżeli czas minie, a dalej jest się w tym samym autobusie, to bilet jest ważny. U nas są tylko bilety czasowe. Jest to zupełnie niepotrzebne. W Berlinie tak nie ma, w Hamburgu tak nie ma - są naprawdę inne rozwiązania tego problemu. W Berlinie jest rzeczywiście ten przypadek, gdzie trzeba wpisać stację początkową po prostu, czy przystanek początkowy. A drugie rozwiązanie, choćby w Hamburgu, to blokada na 90 sekund ważności biletu po kupnie. Przez 90 sekund ten bilet nie jest ważny, kontrola zaczyna się powiedzmy po dwóch minutach od wejścia kontrolera do autobusu i wtedy można to łatwo weryfikować - mówił Adam Kościelak w rozmowie z naszym reporterem
Wiceprezydent odniósł się również do tego zarzutu:
- Zdecydowanie łatwiejsze jest wpisanie czterech cyfr niż nazwy przystanku. Można to przetestować w różnych aplikacjach i miastach. Uznaliśmy, że naprawdę łatwiejsze jest wpisanie numeru bocznego autobusu niż przystanku.
Zmiana w działaniu elektronicznych biletów wchodzi wraz z początkiem kwietnia.
Data publikacji: 12.02.2026