Data publikacji: 03.03.2026
Kategorie:
Problemy ze słuchem stają się plagą naszych czasów – statystyki pokazują, że średni wiek pacjentów zmagających się z niedosłuchem obniżył się w ostatnim czasie o 10 lat. Z okazji Światowego Dnia Słuchu rozmawiamy z dr n. med. Katarzyną Radomską, kierownik Kliniki Otolaryngologii Dorosłych i Dzieci w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1.
Specjalistka zwraca uwagę, że to właśnie hałas jest głównym winowajcą, a pierwsze niepokojące sygnały pojawiają się u coraz młodszych grup wiekowych.
- Jest bardzo dużo problemów, wynika z wielu różnych przyczyn, ale przede wszystkim nasze narażenie na hałas. Współczesna cywilizacja sprawia, że jesteśmy bardzo narażeni na nadmiar dźwięków, ale i też obserwujemy u coraz młodszych osób i w coraz większej ilości młodych ludzi, którzy skarżą się na problem z szumem usznym. I bywa tak, że to jest ten pierwszy sygnał, który wskazuje, że należy zacząć chronić słuch - mówiła doktor
Szczególnym wyzwaniem jest dotarcie do młodzieży, dla której słuchawki stały się niemal częścią garderoby. Zamiast narzucać nierealne zakazy, dr Radomska proponuje podejście oparte na regeneracji i zrozumieniu, jak wielkim wysiłkiem dla całego organizmu jest proces słuchania.
- Do młodzieży zawsze apelujemy, żeby używali słuchawek rozsądnie, ponieważ zalecić nastolatkowi, żeby w ogóle nie używał słuchawek, no to jesteśmy z góry skazani na porażkę, więc na czym polega rozsądne korzystanie słuchawek? Nie za głośno i nie za długo. A po używaniu tych słuchawek, po słuchaniu w słuchawkach, zapewnić sobie troszkę ciszy, tak żeby dać szansę, żeby ucho wewnętrzne się zregenerowało.
To po to by dać odpocząć nie tylko uszom, ale i naszej głowie.
- Stymulacja dźwiękiem wymaga bardzo dużej pracy naszego mózgu, wobec tego też takie wyłączenie się, przynajmniej przez kilkanaście minut po takich czterdziestu pięciu minutach słuchania, piętnaście minut w ciszy i to już jest pewna higiena - mówiła lekarka
Kolejnym aspektem zdrowia słuchu jest codzienna higiena, która wbrew powszechnym nawykom nie wymaga żadnych narzędzi. Nadgorliwość w czyszczeniu uszu bywa tragiczna w skutkach, o czym lekarze przekonują się boleśnie podczas niemal każdego dyżuru, gdy muszą ratować pacjentów przed skutkami własnych błędów.
- Dla większości osób wystarczy zwyczajna higiena letnią wodą podczas kąpieli. I większość osób nie potrzebuje żadnych specjalnych preparatów, a już na pewno nie potrzebujemy żadnych, patyczków.
Dla lekarzy to powszechna wiedza
- My to akurat zawsze wiedzieliśmy, że nie wolno, natomiast nie ma w zasadzie dyżuru w tej chwili, gdzie nie byłoby pacjenta, który zrobiłby sobie jakąś albo krzywdę patyczkiem, albo po prostu upchnął woskowinę w takie szczelne wypełnienie przewodu słuchowego woskowiną, daje nam niedosłuch rzędu nawet trzydziestu do czterdziestu decybeli. I to jest bardzo odczuwalne - zauważyła kierownik kliniki
Dbanie o słuch to zatem nie tylko unikanie nadmiernych decybeli, ale przede wszystkim dawanie sobie przyzwolenia na ciszę oraz rezygnacja z inwazyjnych metod „czyszczenia”, które przynoszą więcej szkody niż pożytku.
Data publikacji: 03.03.2026