Data publikacji: 20.08.2026
Kategorie:
Niezwykłe 90. urodziny w Szczecinie. Potomek dawnych właścicieli odwiedził Willę Lentza
To była niezwykła, pełna wzruszeń wizyta. W czwartek, 20 sierpnia, szczecińską Willę Lentza odwiedzili krewni jej ostatniego prywatnego właściciela – Wilhelma Doeringa. Najważniejszym gościem był Jörg Doering, bratanek kupca i kolekcjonera sztuki, który dokładnie w tym dniu świętował swoje 90. urodziny.
Wilhelm Doering wraz z żoną Fridą mieszkali w luksusowej rezydencji przy dzisiejszej al. Wojska Polskiego w latach 1912–1936. Małżeństwo zasłynęło z zamiłowania do sztuki – pokaźną część swoich zbiorów przekazali w 1925 roku nowo powstałemu Muzeum Miejskiemu.
Powrót po latach i rodzinny prezent
Jörg Doering urodził się w Szczecinie 20 sierpnia 1936 roku. Jak sam wspomina, próby odzyskania kontaktu z rodzinną historią podejmował już wcześniej, jednak dopiero teraz udało mu się przekroczyć próg zabytkowej rezydencji.
– To wspaniałe przeżycie móc zwiedzić tę willę – mówił poruszony Jörg Doering. – W latach 90. przyjechałem do Szczecina, ale do środka nie wszedłem. Mieścił się tu wtedy Pałac Młodzieży. Postaliśmy, popatrzyliśmy i to wszystko. Teraz mój syn z okazji moich 90. urodzin zabrał mnie do mojego rodzinnego miasta i możemy gościć w dawnym domu mojego stryja.
Po śmierci Wilhelma w 1936 roku, wdowa po nim sprzedała nieruchomość miastu. W kolejnych latach budynek pełnił różne funkcje – mieściły się tu m.in. biura Wehrmachtu.
– O tym wszystkim mogłem tylko przeczytać, między innymi w monografii dr. Kacprzaka, którą z uwagą przestudiowałem – przyznał jubilat. – Ale mój brat, starszy ode mnie o 15 lat, bywał w mieszkaniu ciotki Fridy. Widział te wszystkie dzieła sztuki, które tu były, i był nimi zachwycony.
Tragiczny finał wojennej ucieczki
Wizyta stała się także okazją do przywołania trudnych, rodzinnych wspomnień z czasów ewakuacji pod koniec II wojny światowej. Ucieczka ze Szczecina w lutym 1945 roku zakończyła się dramatem dla ciotki Fridy.
– Kiedy ostatecznie musieliśmy opuścić Szczecin, całą rodziną udaliśmy się w stronę Danii. W miasteczku Oldenburg in Holstein ciotka Frida, przechodząc przez tory kolejowe, zagapiła się... Cieszyła się, bo okazyjnie zdobyła gdzieś kiełbasę – a wtedy to było coś. Pokazywała ją z daleka. W tym czasie do pociągu doczepiano wagon i nieszczęśliwie znalazła się na torach. Potrącił ją pociąg, zginęła na miejscu – wspominał ze wzruszeniem.
Wyjątkowa podróż do Szczecina i wizyta w Willi Lentza stały się dla Jörga Doeringa i jego najbliższych symbolicznym domknięciem wielopokoleniowej historii.
Data publikacji: 20.08.2026