Data publikacji: 03.09.2026
Kategorie:
Dramat mieszkańców, pytania na które wciąż brakuje odpowiedzi - miejscy radni komisji budownictwa rozmawiali o budynku przy ulicy Hożej. Lokatorzy w weekend musieli z niego uciec - bo pęka. W ocenie wspólnoty, przez próg zwalniający zamontowany po remoncie.
W listopadzie odbędzie się rozprawa z miejskim Zarządem Dróg - teraz ZBiLK udostępnił im mieszkania zastępcze - mówiła wiceprezydent Anna Szotkowska. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Andrzej Loch mówił, że pęknięcia pojawiły się jeszcze przed remontem Hożej:
- Ślizga się ten budynek, grunt pod nim się uplastycznił.
- Z pełnym zrozumieniem podchodząc do tego co się stało, na pewno tragedią tych mieszkańców, to ta sytuacja dotyczy całkowicie podmiotu prywatnego - mówiła wiceprezydent Anna Szotkowska.
- Na te ekspertyzy wydaliśmy ponad sto tysięcy złotych. To nie były ekspertyzy polegające na tym, że położyliśmy obok progu zwalniającego dłonie i stwierdziliśmy, że są drgania. To były specjalistyczne urządzenia - mówiły mieszkanki radnym. - Nasze dzieci zaczynają widzieć, że coś jest nie tak. Widzą, że okna na klatce są podparte belkami, że budynek jest ogrodzony. Widzą tablice ostrzegające przed zagrożeniem w mieszkaniu. Rozchodzi się dosłownie każda ściana. Mój sześcioletni syn coraz częściej pyta mnie: 'Mamo, czy ja naprawdę mogę tu zginąć?'
Sprawa budynku przy ulicy Hożej na pewno wróci do radnych. Obiekt trzeba zabezpieczyć - już to może kosztować nawet ponad milion złotych.
Data publikacji: 03.09.2026